środa, 8 kwietnia 2015

Zdekapitować ?



Nie wszystkie lalki są udane, nie wszystkie, które zrobię,  mi się podobają.
Mam całkiem spory zestaw lalczynych   ciałek, główek, sukienek, które  czekają na lepsze czasy i pomysły.
Czasami tylko na pocięcie i odzyskanie, tego ,co się odzyskać da.
To lalka to skończony projekt, który jednak mnie nie zachwyca.


Oczywiście skojarzenie z Jane Austen  jak najbardziej uzasadnione. Co prawda, kolory sukni powinny być bardziej pastelowe, ale załóżmy, że mamy do czynienia nie z jedną z panienek z dziewiętnastowiecznych  powieści, ale jakąś stateczną mężatką.




Wykrój jest całkiem fajny - dużo tych lalek jest  na rosyjskich blogach - małe ciałko, duża główka.
Wbrew pozorom, główka mimo swej wielkości świetnie się trzyma, nie opada i nie wymaga wzmocnienia.



Jednak niestety twarz Jane nie podoba mi się.
Powstała już jakiś czas temu i jak widać, malowanie lalczynych twarzy wcale takie łatwe nie jest - wszystkiego trzeba się nauczyć. 
I tak sobie biedaczka leży i czeka na zdekapitowanie, coby nową twarz otrzymać.

Poszłoby mi zapewne szybciej, ale bardzo szkoda mi tych włosów,  trudno będzie je ocalić i przełożyć na inny łepek. A bardzo mi się ta fryzura podoba.


Podsumowując - należy ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. A jeśli efekt się nie podoba - przerabiać.
Niszczenie rzeczy już stworzonej boli, bo z reguły dużo pracy wkładam w swoje dzieła.


W zasadzie powinnam post zmontować już po przerobieniu lalki,  pokazać ją  z nową twarzą. Ale kiedy to zrobię ? Naprawdę, nie wiem. Trochę mi jej szkoda...


Bardzo, bardzo Wam wszystkim dziękuję za życzenia świąteczne. Przepraszam, jeśli gdzieś nie dotarłam, by się zrewanżować. Mam nadzieję, że mimo niesprzyjającej pogody, było to dla Was dobre Święta.
Prześlij komentarz