Blog z moimi lalkami, wróżkami i innymi wytworami

środa, 28 października 2015

Śliwkowa Sylwka








- W porządku. A Król niech pamięta o prętach do dywanu na schodach.

- Jak to ? Przecież tych prętów nie ma.

- Właśnie - powiedziała Sylwka.



- Czasami myślę, że ta Sylwka ma źle w głowie - powiedział  do siebie Król i zastanowił się nie po raz pierwszy, czyby jej nie  odprawić.



Przypomniał sobie  jednak - także nie pierwszy raz - że to przecież zabłąkane stworzenie, dziecko znalezione w pieluszkach na schodach sierocińca, gdzie je wychowano i wyuczono posługiwać na pokojach. Gdy Sylwka skończyła czternaście lat, zjawiła się w pałacu, z swoim dobytkiem, który mieścił się w blaszanym pudełku. 


 Była w pałacu przez pięć lat i awansowała z Izby Pomywaczek- do Najjaśniejszych Sypialni. Gdyby teraz Król odprawił ją z kwitkiem, na pewno nigdzie nie dostałaby pracy i musiałaby powrócić do sierocińca już na całe życie.


 Więc Król jej nie odprawił. Spojrzał tylko na nią koso i zaczął wchodzić po schodach na pierwsze piętro, do Sali Rady Państwa, stąpając ostrożnie po dywanie, przy którym brakło prętów. 

Nie wiem, co widzicie na swoich monitorach, uniform jest fioletowy. Śliwki bardzo lubię , tej bluzki nie lubiłam, więc bez żalu się z nią rozstałam - zdecydowanie Sylwce bardziej w niej do twarzy.

Muszę coś jeszcze pisać ? Książka znana,  sięgam po kolejną historię. Trochę to potrwa, bo będzie i Król, i księżniczki,  i  Zachodnie Lasy. I Sylwka.

niedziela, 25 października 2015

Eleonora

Dawno temu pojawiła się laleczka Jane, która zgodnie z wolą większości nie tylko nie została zdekapitowana, ale zyskała nowy dom.
Teraz, idąc tropem Jan Austen pojawia się Eleonora, bohaterka Rozważnej i romantycznej. 


Ta bardziej rozsądna z sióstr Dashwood myślę, że nie posiadał zwiewnej urody Marianny.


W książce zawsze sprawia wrażenie chłodnej, spokojnej i powściągliwej.  Emanuje rozsądkiem i dobrocią. 


Moja laleczka jest nieco zmęczona i zdecydowanie wygląda na nieco więcej niż 19 lat, które miała Elinor. 


Dla mnie jednak zawsze już będzie miała twarz Emmy Thompson z bardzo udanej ekranizacji książki. Mimo że ta aktorka także  wydawała mi się  nieco "zbyt dorosła" wobec książkowego pierwowzoru.


Za tło dla Elinor posłużył pałac w Rogalinie i piękna jesień. 


Rozsądek rozsądkiem, ale nie mogłam odmówić chwili odpoczynku w miękkich liściach. Co prawda trwała krótko, co by niewymownych nie okazywać. 


Ta laleczka to siostra Oliwki - w tym samym czasie malowane miały twarze, jako pierwsze z tego wykroju. Czasami sama nadziwić się nie mogę,  jak są podobne i różne jednocześnie.

Dziękuję za wszystkie komentarze. Ciepłej i złotej jesieni życzę.

środa, 14 października 2015

Z dzieciakami.

W którymś z pytań wyróżnienia LBA padło pytanie, czy lubimy się dzielić swoimi umiejętnościami.
Lubię. Bo uważam, że dzieciaki mamy naprawdę zdolne, tylko trzeba je oderwać od ekranów.
Ostatnio miałam ku temu dwie okazje,  a szykują się już kolejne.

Z okazji Dnia Nauczyciela z stałą, męską ekipą podstawówką usiedliśmy do szycia kwiatków. W zeszłym roku tworzyliśmy je z bibuły, w tym roku chłopaki zajęły się wycinaniem,  fastrygowaniem, wypychaniem i klejeniem.

 Przeszycia przygotowałam wcześniej na maszynie,  a i tak musieli się nieźle postarać.

 Przyklejanie koralików i listków klejem na gorąco było najfajniejsze. Nie doliczyliśmy się, ile kwiatków otrzymała wychowawczyni, ale było ich naprawdę sporo.
Nie są idealne. Dla mnie bezcenną wartością jest to, że te dzieciaki usiadły i poświęciły kilka godzin słonecznej soboty, żeby przygotować kwiaty dla swoich pań i pana.

Natomiast na festynie jesiennym robiliśmy aniołki z masy solnej. Festyn był w gimnazjum, więc z przyczyn oczywistych do stołu siadło niewiele młodzieży, ale za to ich młodsze rodzeństwo miało całkiem fajną zabawę.
 Bałagan nie przerażał, rekordzistki ( i rekordzista :) ) tworzyły po kilka aniołków.


Jak widać - kolory wybitnie jesienne :)
Kacper - dziękuje za zdjęcia.

Zawsze mam wątpliwości przy pokazywaniu prac niedokończonych, ale co tam - uczę się. Haft bulionowy  jest naprawdę bardzo wdzięczny i łatwy.
Do haftu matematycznego usiadłam z myślą o kolejnym festynie. w końcu nie jest tak brudzący, jak masa solna, to może gimnazjalistki się skuszą  ;).
No i lalki też się szyją, ale o tym później.
Serdecznie pozdrawiam, życzę Wam i sobie jeszcze trochę jesiennego  ciepełka.