środa, 24 lutego 2016

Cytrynowo.

             Co prawda lalka jest uszyta, ale luty, mimo że dłuższy niż zwykle, nie wystarczy, aby ją porządnie odziać. Trudno, będzie coś innego.

Nie jestem zadowolona z efektu - kartka jest za bardzo kanciasta, za dużo ostrych krawędzi. No i te kolory....


Po otwarciu z kartki pokazują się kwiatki origami, niezbyt umiejętnie wykonane. Ale bukiecik z efektem 3d jest.


Kartka zrobiona zgodnie z wytycznymi Danusi.


Cytryny lubię - z herbatą, z rybą. Za kolorem nie przepadam.  Jestem z pokolenia, które pamięta cytrusy jako towar luksusowy, a nie powszechnie dostępny. I często, patrząc na cytryny przypomina mi się Maciek Ogorzałka z "Opium w rosole" Musierowicz, który otwierał lodówkę, by powąchać cytryny, ale nie miał odwagi ich zużyć. I Matylda,  która miała w  torbie całe ich pół kilo ! 

Kartka powędruje do Julki, o której dowiedziałam się  u Annette.

Prześlij komentarz