środa, 28 września 2016

To powinna być Jane.

                     Zdecydowanie. Bez względu na to, czyje dziś imieniny przypadają, to powinna być Jane.  Ta Jane od Tarzana.
Ponieważ jednaj Jane już była, poznajcie Jane nr 2. Zupełnie inną charakterem od tej, wzorowanej na książkach Austen. 

       
                           I wszystko jasne. Kiedy zobaczyłam u Danusi cętki, to miałam skojarzenie z Krudami - świetnym filmem animowanym i jedną z jego bohaterek - energetyczną babcią / teściową.  Tylko, że za późno przymierzyłam się do szycia postarzonej lalki, a poza tym  babcia chodziła ubrana w skórę gada, zapewne własnoręcznie upolowanego.  Czyli załóżmy - jak mogła wyglądać "ukochana" teściowa Gruga  w latach młodości ?




Ale też Jane ma bardziej cywilizowaną twarz - zarękawki, szal, ułożone włosy.


 Mój stosunek do cętek...cóż miałam problem ze znalezieniem odpowiedniego materiału. Ale się udało. Myślę, że ja jednak  źle bym się czuła w takim wzorze. Bardzo źle.


                    I patrząc na ten futerkowy wzór nie mogę opędzić się jeszcze od jednego skojarzenia z futerkami w roli głównej, choć z zupełnie innej strefy klimatycznej   (gdzie tu było - może  u Vigarello "Czystość i brud" ? Polecam, bo książka świetna ). Był tam opisany sposób, w jaki radziły sobie eskimoskie mamy z problemem pieluszkowym. Jako pieluszek używały miękkich, foczych skórek  ( można też było użyć jako wypełniacza mchu). Kiedy były pełne - wystarczyło je wystawić na mróz, odczekać jakiś czas  i wytrzepać. Pielucha wielokrotnego użytku.

 



              Przy sesji zdjęciowej towarzyszyły mi  kaczki, mewy i gołębie. Nic dziwnego , tutaj ludzie przychodzą tylko po to, by je karmić.



            Patrząc na nią, wiem, że buty dostanie inne. Ja wiem, że człowiek pierwotny pewnie boso ganiał,  ewentualnie skórą sobie stopy owinął, ale te onuce wybitnie mi nie pasują.



Dziękuję za  Wasze odwiedziny i miłe  komentarze.







Prześlij komentarz