Blog z moimi lalkami, wróżkami i innymi wytworami

wtorek, 28 lutego 2017

Antonia

W zasadzie to mógłby być Podkoziołek, ale to dziewczynka. Papuzia dziewczynka w wersji niebiesko-biało-czarnej. Tak sobie myślałam o wróżce, ale w toku prac zweryfikowałam swoje wizje. Po prostu, jak już dostanie lalka włosy, to wychodzi charakter.
Miała więc być niebieska wróżka.


Ale włosy przeszkadzały podczas ubierania, więc zostały zaplecione i powstało takie coś:



Skrzydełka z brokatem -niezbyt mi do niej pasowały. 


Żeby było widać czarną halkę, skróciłam sukienkę. 


Biała narzutka - też mi nie pasowała. Ale patrząc na zwinięte  włoski nie mogłam się powstrzymać.  I przebrałam.


Dużo lepiej, prawda ? 


No nie będzie z niej wróżki, nie ma mowy. Grzeczne dziewczątko w wieku szkolnym, tylko jej tornistra brakuje.  


Tak, pantalony są. I koronkowe rajstopki też.

Antonię powierzam Stefanowi. W celach kształcenia oczywiście.
Mam tylko nadzieję, że to "na ostatnią chwilę" nie wejdzie mi w nawyk... Jakoś ciągle nie mogę się ogarnąć...


Bardzo Wam dziękuję za komentarze odnośnie Zimy.  Doczytałam, że tylko u nas tak zawiodła. No to może jednak nie pójdzie na zesłanie ? 

piątek, 24 lutego 2017

Zima

                  Nie wiem, jak wyglądała u Was zima. Ponoć w niektórych rejonach bywał śnieg. A nawet dużo śniegu. U nas nie. Może raz, może dwa razy chodniki były białe. Nawet dozorca piasku nie zdążył użyć, bo już śniegu nie było. Raz tylko szklankę nam Zima zafundowała, ale to jej chluby nie przynosi.

No to jak może wyglądać nasza Zima ? Tylko tak. Najpierw opatulona po nos, bo trochę mrozów było.  


Ale potem to się rozhulało i o obowiązkach Zima zapomniała.


nawet wody dobrze nie zmroziło.


Za to sprowadziło deszcz i kolejne zdjęcia tylko już w domowym zaciszu.

Skrzydełka tak wyglądają jak te drzewa, śniegu na nich niewiele, tylko niekiedy coś zaiskrzyło.

 Strój z dominującą szarością nad bielą i krystalicznym niebieskim - bo biel, jeśli nawet się pojawiała, to szybko znikała pod sadzą.  


Włos rozwiany i puchaty, bo wiatrów trochę było.


W zasadzie to w tym roku już się Zima  nie przyda - wszyscy i tak na wiosnę czekają. No to rozbieramy z oficjalnego stroju i na strych - może w przyszłym roku lepiej się spisze. Przynajmniej u nas.

 

I  żeby nie było, że biedna na mrozy i śniegi  nie była przygotowana - halki, ciepła bielizna, mocne buty...




A swoją drogą, czy Zima ma imię ? 




Nieudaną Zimę, która śniegu nie przyniosła, posyłam na wyzwanie do Szuflady. Niech się tłumaczy, dlaczego tak nierówno swoje walory rozdziela.