poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Dla Pani.


Jest strasznie - na nic nie mam siły, ani energii. Czytam olbrzymie ilości książek niekoniecznie wartych zapamiętywania i maluję korytarz. Po prostu totalny reset od działalności intelektualnej i rękodzielniczej. I komputera w zasadzie też - po prostu nie mam siły. Dlatego może tym postem, kiedy już poddałam się samokrytyce, nastąpi odczarowanie i energia przypłynie szerokim strumieniem ? 
No to sięgamy po coś zaległego. Ta lalka trafiła do wychowawczyni mojego syna, na pożegnanie. 


Są koronkowe rajstopki, jest elastyczna sukienka i koraliki. Do bucików mam zastrzeżenia, ale jakoś mam problem z uszyciem czegoś ładniejszego niż walonki.


Wianek na głowie nawiązuje do chyba ulubionego zdjęcia z FB.


Najbardziej podoba mi się jednak płaszczyk - dwustronny, z nafilcowanymi ozdobami. W bardzo podobnym Pani przychodziła do nas, kiedy Starszy kwitł w domu na nauczaniu indywidualnym.


A uzupełniając podobieństwa - tak, Pani jest blondynką z niebieskimi oczami. 

No i wiadomo - skrzydełka muszą być. 
Dziennik z listą uczniów wykonało już dziecko. Też ma swój wkład :)


Życzę Wam miłych dni sierpniowych - niech wreszcie pogoda przestanie tak szaleć... 
Bardzo dziękuję też za wszystkie przemiłe komentarze odnośnie poprzedniej lalki - ciągle w całości, jeszcze nad nią myślę. 


P.S. Blog się rozsypał, mam problemy żeby go jakoś naprawić. Powalczę, ale wstawianie komentarzy praktycznie niemożliwe...