Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2015

Na zielono - Larysa

Dawno, dawno temu była sobie  Larysa.
Larysa była syrenką. 

Ogólnie była bardzo zadowolona z siebie i wcale nie marzyła o księciu z bajki.

O tym, że jest piękna nikt nie musiał jej mówić - potrafiła się przeglądać w spokojnej toni.

Do towarzystwa wystarczały jej koleżanki i przystojne trytony.

Biżuterię znajdowała na dnie morza - nie musiała czekać, aż ktoś jej sprawi prezent.

I wcale nie marzyła o nogach - bo je miała.

Przy każdej pełni wyłaniała się z morskiej fali, zakładała spódniczkę i spędzała kilka godzin na plaży.
I miała pewność, że nigdy, nigdy nie zamieni się w morską pianę.


Larysa  jest oczywiście zielona nie tylko dlatego, że jest syrenką, ale też na potrzeby marcowej zabawy Kolorystek  u Danutki .

Jak widać, zieleni w różnych odcieniach jest dużo. Sama spódnica składa się z dwóch pasków o długości 1,20 m - czego wcale nie widać.  Gdyby jednak % się nie zgadzały, to ocenie poddaję strój Larysy spódniczkę i ogonek.
Zielony lubię i często noszę. Nie przepadają za mną tylko wszelki…

Na zielono - Larysa

Dawno, dawno temu była sobie  Larysa.
Larysa była syrenką. 

Ogólnie była bardzo zadowolona z siebie i wcale nie marzyła o księciu z bajki.

O tym, że jest piękna nikt nie musiał jej mówić - potrafiła się przeglądać w spokojnej toni.

Do towarzystwa wystarczały jej koleżanki i przystojne trytony.

Biżuterię znajdowała na dnie morza - nie musiała czekać, aż ktoś jej sprawi prezent.

I wcale nie marzyła o nogach - bo je miała.

Przy każdej pełni wyłaniała się z morskiej fali, zakładała spódniczkę i spędzała kilka godzin na plaży.
I miała pewność, że nigdy, nigdy nie zamieni się w morską pianę.


Larysa  jest oczywiście zielona nie tylko dlatego, że jest syrenką, ale też na potrzeby marcowej zabawy Kolorystek  u Danutki .

Jak widać, zieleni w różnych odcieniach jest dużo. Sama spódnica składa się z dwóch pasków o długości 1,20 m - czego wcale nie widać.  Gdyby jednak % się nie zgadzały, to ocenie poddaję strój Larysy spódniczkę i ogonek.
Zielony lubię i często noszę. Nie przepadają za mną ty…

Wiekanocne pisanki

Zrobiłam sobie stado jajeczek.
Jajek nie znoszę.  Dla mnie ich konsystencja jest obrzydliwa, rozbijać nie lubię i jeśli mam kogoś innego w domu - ten okropny czyn zrzucam na niego. Oczywiście wydmuszek tez nie robiłam.
Ozdabiałam jednak sama.


Bardzo mi się podoba motyw tej serwetki - te  kwiaty jabłoni (?) z cienkimi gałązkami.
Ślicznie układały się na jajkach.   Jajek powstało dziesięć, ale zabiegi przeżyło 9. Nie mam zamiaru uzupełniać wytłaczanki. Trudno.


Limit pisanek w tym roku wyczerpałam - niech się inni wykazują.


Dziękuję bardzo dziewczynom, że zgodziły się na możliwość wspólnego wystawienia pracy na ich wyzwaniach. Bardzo Wam dziękuję - dziś kończy się wyzwanie u Ilonki - więc ostatnim rzutem na taśmę:



oraz zgłaszam się Reni na naukę decu:




Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze na temat tęczowej sukni Karolci. I powiem Wam, że też już chciałabym zobaczyć kreację ślubną - której kształt w mojej wyobraźni  powoli się krystalizuje. 


Wiekanocne pisanki

Zrobiłam sobie stado jajeczek.
Jajek nie znoszę.  Dla mnie ich konsystencja jest obrzydliwa, rozbijać nie lubię i jeśli mam kogoś innego w domu - ten okropny czyn zrzucam na niego. Oczywiście wydmuszek tez nie robiłam.
Ozdabiałam jednak sama.


Bardzo mi się podoba motyw tej serwetki - te  kwiaty jabłoni (?) z cienkimi gałązkami.
Ślicznie układały się na jajkach.   Jajek powstało dziesięć, ale zabiegi przeżyło 9. Nie mam zamiaru uzupełniać wytłaczanki. Trudno.


Limit pisanek w tym roku wyczerpałam - niech się inni wykazują.


Dziękuję bardzo dziewczynom, że zgodziły się na możliwość wspólnego wystawienia pracy na ich wyzwaniach. Bardzo Wam dziękuję - dziś kończy się wyzwanie u Ilonki - więc ostatnim rzutem na taśmę:



oraz zgłaszam się Reni na naukę decu:




Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze na temat tęczowej sukni Karolci. I powiem Wam, że też już chciałabym zobaczyć kreację ślubną - której kształt w mojej wyobraźni  powoli się krystalizuje. 


Karolcia - sukienka Jaśnie Wielmożnej Panny Lodzi Bambino.

O Karolci było tu:  Złota sukienka , Srebrna sukienka oraz dodatkowo  o Służącym .
Zmieniłam post o Złotej Sukience  - kto czytał, to wie o co chodzi,  jednak jeśli ktoś  chciałby  poznać cała historię, całą bajkę  bez skrótów, może zajrzeć jeszcze raz :)
I już nie będę wycinała tekstu. Myślę, że  zasługujemy na całość bajki.




Karolka zaś szybko ubrała się w swój stary płaszcz i wybiegła prędko z pałacu, aby zabrać się do Tęczowej Sukni.
Siedziała nad nią całą noc i cały dzień, powieki zamykały jej się same, tak były ciężkie, na sercu czuła także jakiś ciężar, ale nie wiedziała dlaczego. Na godzinę przed otwarciem Trzeciego Balu suknia była gotowa i kareta już czekała. Raz jeszcze Karolka włożyła na siebie połyskliwą suknię, okryła się starym płaszczem i kareta powiozła ją do pałacu. 
           I raz jeszcze Służący poprowadził ją do przedpokoju. Tu Karolka padła na fotel, a Służacy stał przed nią bez ruchu. 


            I jeszcze raz Karolka zapytała:
- A jak było na wczorajszym balu …