Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2015

Żółte wyzwanie -Kasja

Nie lubię żółtego. Mogę pozachwycać się mleczami i innymi żółtymi kwiatami. Z radością zjem żółte owoce czy warzywa, ale za samym kolorem nie przepadam. Nie posiadam ubrań, ani dodatków w mieszkaniu w tym kolorze.
Bo żółty kojarzy mi się z robaczkami. Masą czarnych robaczków atakujących odzież w tym kolorze. I to jest moje pierwsze skojarzenie - nie słonce i urocze zachody, nie ukwiecone łąki, tylko robaki.
Osy oczywiście też. I to też niezbyt przyjemne skojarzenie.

Jeśli jednak  ma być żółty, będzie żółty. Oto Kasja.

Kasja obchodziła imieniny 29.06, stąd też to imię.

Lekko asymetryczne spojrzenie nie jest efektem złego zdjęcia, tylko tak się jakoś namalowało.Czy nie przydałby się tej twarzy pieprzyk ?


Laleczka nie jest duża, co widać przy ikeowskiej latarence. Rączki i nóżki przymocowane za pomocą guzików, dlatego daje się dobrze układać. Wykrój jest bardzo wdzięczny, duża, nieproporcjonalna głowa, z ciężka fryzurą bardzo dobrze się trzyma.


 Imię dobrane przez datę  zakończenia laleczki t…

Żółte wyzwanie -Kasja

Nie lubię żółtego. Mogę pozachwycać się mleczami i innymi żółtymi kwiatami. Z radością zjem żółte owoce czy warzywa, ale za samym kolorem nie przepadam. Nie posiadam ubrań, ani dodatków w mieszkaniu w tym kolorze.
Bo żółty kojarzy mi się z robaczkami. Masą czarnych robaczków atakujących odzież w tym kolorze. I to jest moje pierwsze skojarzenie - nie słonce i urocze zachody, nie ukwiecone łąki, tylko robaki.
Osy oczywiście też. I to też niezbyt przyjemne skojarzenie.

Jeśli jednak  ma być żółty, będzie żółty. Oto Kasja.

Kasja obchodziła imieniny 29.06, stąd też to imię.

Lekko asymetryczne spojrzenie nie jest efektem złego zdjęcia, tylko tak się jakoś namalowało.Czy nie przydałby się tej twarzy pieprzyk ?


Laleczka nie jest duża, co widać przy ikeowskiej latarence. Rączki i nóżki przymocowane za pomocą guzików, dlatego daje się dobrze układać. Wykrój jest bardzo wdzięczny, duża, nieproporcjonalna głowa, z ciężka fryzurą bardzo dobrze się trzyma.


 Imię dobrane przez datę  zakończenia lal…

Zmaganie z decu - krok 4

Przede wszystkim odnośnik do fajnej zabawy i nauki

Krok 4 A to moje zmagania. Naprawdę musiałam jakoś oznaczyć słoiczki z przyprawami, dlaczego więc nie połączyć przyjemnego z pożytecznym ?

 Doskonale widać, jakie znaczenie ma położenie preparatu do spękań - więcej, większe pęknięcia. Biała farba nakładana pędzlem, tapując.

Usiłowałam powalczyć też z transferem  i poległam po raz kolejny. Małe słoiczki przeżyły trzy mycia,  napis "sól" został, aczkolwiek zachwytu nie wywołuje.  Cóż, będę próbować dalej - bo jakieś napisy być muszą.
Spękania nie są trudne - maiłam jakąś resztkę preparatu no name, wyszło zadowalająco. Prawdziwym wyzwaniem okazało się malowanie obramowań pędzelkiem ;)
I jeszcze jedno - pełna jestem podziwu dla osób, które malują plastikowe wieczka słoiczków. To jest naprawdę wyzwanie.

Zmaganie z decu - krok 4

Przede wszystkim odnośnik do fajnej zabawy i nauki

Krok 4 A to moje zmagania. Naprawdę musiałam jakoś oznaczyć słoiczki z przyprawami, dlaczego więc nie połączyć przyjemnego z pożytecznym ?

 Doskonale widać, jakie znaczenie ma położenie preparatu do spękań - więcej, większe pęknięcia. Biała farba nakładana pędzlem, tapując.

Usiłowałam powalczyć też z transferem  i poległam po raz kolejny. Małe słoiczki przeżyły trzy mycia,  napis "sól" został, aczkolwiek zachwytu nie wywołuje.  Cóż, będę próbować dalej - bo jakieś napisy być muszą.
Spękania nie są trudne - maiłam jakąś resztkę preparatu no name, wyszło zadowalająco. Prawdziwym wyzwaniem okazało się malowanie obramowań pędzelkiem ;)
I jeszcze jedno - pełna jestem podziwu dla osób, które malują plastikowe wieczka słoiczków. To jest naprawdę wyzwanie.

Prace niesfotografowane.

Na pewno też tak macie.  Praca gotowa, już spieszy  do adresata, a tu upsss... nie została uwieczniona.
Przeglądając kartę telefonu znalazłam kilka takich rzeczy, które fotografowałam na ostatnią chwilę ( czasami już zapakowane ) lub które sfotografowałam w trakcie tworzenia, by zapomnieć o nich, jak już były gotowe.
            Zdjęcia z telefonu, niedoskonałe,  z cieniami , no bo przecież   potem sfotografuję lepiej :)

 Adrian leżał w szpitalu. Zapowiadało się na trochę dłuższy pobyt, więc aby go umilić powstała poduszka z ulubionym traktorem.


Uwielbiam wyszywać te słodkie baletnice. To są panele na poduszki, obok dziewczynek jest miejsce na  imię właścicielki. 


Kartka i pudełko na Dzień Nauczyciela. 


Kwiaty dla ulubionych pań terapeutek na zakończenie terapii.  Dziecię dzielnie  wypychało wszystkie 23 tulipany.

Ten aniołek (wzór znaleziony za pomocą google.com) został podarowany  jako prezent pierwszokomunijny.
Tu w trakcie tworzenia, potem otrzymał stosowną ramkę. Wiem gdzi…

Prace niesfotografowane.

Na pewno też tak macie.  Praca gotowa, już spieszy  do adresata, a tu upsss... nie została uwieczniona.
Przeglądając kartę telefonu znalazłam kilka takich rzeczy, które fotografowałam na ostatnią chwilę ( czasami już zapakowane ) lub które sfotografowałam w trakcie tworzenia, by zapomnieć o nich, jak już były gotowe.
            Zdjęcia z telefonu, niedoskonałe,  z cieniami , no bo przecież   potem sfotografuję lepiej :)

 Adrian leżał w szpitalu. Zapowiadało się na trochę dłuższy pobyt, więc aby go umilić powstała poduszka z ulubionym traktorem.


Uwielbiam wyszywać te słodkie baletnice. To są panele na poduszki, obok dziewczynek jest miejsce na  imię właścicielki. 


Kartka i pudełko na Dzień Nauczyciela. 


Kwiaty dla ulubionych pań terapeutek na zakończenie terapii.  Dziecię dzielnie  wypychało wszystkie 23 tulipany.

Ten aniołek (wzór znaleziony za pomocą google.com) został podarowany  jako prezent pierwszokomunijny.
Tu w trakcie tworzenia, potem otrzymał stosowną ramkę. W…

Kinga

Kinga powstała już jakiś czas temu, gdzieś tam zalegały jej zdjęcia na karcie i ciągle brakowało czasu, by je pokazać.
Miałam problem z imieniem - propozycja dziecka okazała się najlepiej pasującą.  Bo ma koleżankę dysponująca takim podobnym kolorem włosów :)

Trochę księżniczka (jakby jej skrzydełka zdjąć), jak ta sądecka, trochę ludyczna, bo najpiękniejszy skansen znajduje się w Nowym Sączu i myślę, że tam idealnie by pasowała.

Najpierw więc była lalka, potem imię, a jeszcze później przypomniała się legenda. Pamiętacie ?  

Lalka z  długimi  włosami wymagającymi grzebienia, bo jeśli bo  w legendzie było o tym,  jak św. Kinga uciekała przez Tatarami. Ten przedmiot odegrał niebagatelną rolę - gdy Kinga rzuciła grzebień za siebie, to z niego wyrosły przepiękne i nieprzebyte lasy.

Z wstążkami, bo gdy jedną zgubiła, to strumienie  (albo nawet sam Dunajec) Tatarom zagrodziły drogę.


Welonu tylko brakuje, który uciekające mgłą otulił... Zresztą, ile legend, tyle rożnych przedmiotów rzucanych …

Kinga

Kinga powstała już jakiś czas temu, gdzieś tam zalegały jej zdjęcia na karcie i ciągle brakowało czasu, by je pokazać.
Miałam problem z imieniem - propozycja dziecka okazała się najlepiej pasującą.  Bo ma koleżankę dysponująca takim podobnym kolorem włosów :)

Trochę księżniczka (jakby jej skrzydełka zdjąć), jak ta sądecka, trochę ludyczna, bo najpiękniejszy skansen znajduje się w Nowym Sączu i myślę, że tam idealnie by pasowała.

Najpierw więc była lalka, potem imię, a jeszcze później przypomniała się legenda. Pamiętacie ?  

Lalka z  długimi  włosami wymagającymi grzebienia, bo jeśli bo  w legendzie było o tym,  jak św. Kinga uciekała przez Tatarami. Ten przedmiot odegrał niebagatelną rolę - gdy Kinga rzuciła grzebień za siebie, to z niego wyrosły przepiękne i nieprzebyte lasy.

Z wstążkami, bo gdy jedną zgubiła, to strumienie  (albo nawet sam Dunajec) Tatarom zagrodziły drogę.


Welonu tylko brakuje, który uciekające mgłą otulił... Zresztą, ile legend, tyle rożnych przedmiotów rz…