środa, 30 lipca 2014

Lilu. Zabawa

Za pośrednictwem bloga  "Pracowania Nati" i jej niesamowitemu storczykowi  -   trafiłam na blog " Moje cuda, cudeńka" i różowe wyzwanie.
A że dość na razie poduszek, i na obrobienie czekały zdjęcia różowej panienki, dlaczego więc by nie ? To pierwsze wyzwanie  w którym biorę udział, zastanawiam się więc, czy uda mi się wszystko prawidłowo zrobić.


Oto ona  -  Lilu.
Zdecydowanie spełnia wymagania - różowego ci u niej dostatek, a nawet nadmiar.


Zginane rączki i nóżki. 






Włosy z czesanki wełnianej. 


Ciągle testuję różne farby i moje  umiejętności malowania twarzy.


No to zgłaszam.
A jak zapatruję się na różowy kolor ?
Jako dziecko nie przepadałam za nim - zresztą, w czasach kiedy byłam dzieckiem, najmniejszym problemem był kolor ubrania. Dlatego posiadałam  gdzieś cudem kupiony ohydny sweterek w jaskraworóżowym kolorze z równie jaskrawymi  zielonymi mankietami i obłożeniem szyi. Jakże ja wtedy wielbiłam obowiązek noszenia fartuszka w szkole :)
Teraz uraz gdzieś znikł, mam trochę rzeczy w tym kolorze - cóż, jako jedyna kobieta w domu muszę trochę odreagować.
Prześlij komentarz