środa, 19 listopada 2014

W sprawie zdjęć - moje odkrycie

Chciałabym podzielić się moim niedzielnym odkryciem. Co prawda miałam zamiar potestować trochę dłużej,  zwłaszcza przy fotografowaniu złotej pracy,  ale zobaczyłam post  Ani  http://iwanna59.blogspot.nl/, poczytałam w wielu złotych postach, jaki jest problem ze zrobieniem zdjęć   i zobaczyłam  wczorajszy post Danusi z nowym konkursem  http://danutka38.blogspot.nl/2014/11/takiego-konkursu-jeszcze-nie-byo.html

Nie ma co czekać - może szybciej skorzystacie, może wiecie. Dla mnie to było odkrycie na miarę czeskiej  navlikcki do igieł.
Zmęczona brakiem światła zaczęłam szukać rozwiązania u Wujka Googla. Odkryłam żarówkę. Żarówkę z imitacją światła dziennego. By żarówka była dobra, powinno w  opisie znaleźć się  coś powyżej 5500 K (temperatura barwy wyrażona w Kelvinach).  Żarówki są rożnych firm, także na allegro.
Zapłaciłam jakieś 15 zł w Castoramie, żarówka jest firmy mi nieznanej, ma 6000K, a efekt wygląda tak:


Żarówki tradycyjne, obok po zastosowaniu super żarówki.




Danusia prosila o coś czerwonego, to jest czerwone. I złote koraliki, bo teraz złoto na tapecie. Zdjęcia nie są poddane komputerowej obróbce. Użyłam tylko jednej żarówki, ale może dokupię - ponoć najlepsze efekty są przy trzech.

Tak wyglada miejsce zdjęć - kawałek podłogi,  obok kaloryfer. Tu jeszcze żarówki klasyczne. Lampek biurkowych u mnie dużo,  występują w przeróżnych konfiguracjach. Nic oryginalnego, ani odjechanego.
Na namiot bezcieniowy mnie nie stać - musiałby być duży, bo moje lalki są duże. Dlatego mam konstrukcję zbudowaną z  rozmontowanych koziołków z marketu budowlanego,  obszytych materiałem. Plus konstrukcji -  składa się na płasko, można podświetlać zza materiału, można rozsuwać wg potrzeby. Minus - załamania materiału w narożnikach trudno wyeliminować. 

Banerek dla porządku.







Prześlij komentarz