Blog z moimi lalkami, wróżkami i innymi wytworami

piątek, 17 kwietnia 2015

Jane - po raz drugi

- Komitet Obrony Jane   napisał - skomentował mój mąż kolejny post wpadający do skrzynki mailowej.
- ?????
- No,  Komitet Obrony Jane przed dekapitacją. 

                       Naprawdę zostałam maksymalnie zaskoczona - nie spodziewałam się tak licznych głosów obrony biednej Jane.  W zasadzie wszystkie byłyście zgodne, jest ładna taka jaka jest. I raczej nie dekapitować.  Chodziło mi o to, ze nie zawsze jesteśmy zadowoleni z tego, co powstało. I co wtedy ? Zostawić z poczuciem lekkiego niesmaku, zniszczyć ? 
                       Po Waszych komentarzach nie mogłam już na Jane patrzeć tak bardzo krytycznie. No, po prostu nie mogłam.

Drogi Komitecie (jeśli tak mogę nazwać się do drogich komentujących zwrócić) - czy ktoś chce Jane przygarnąć ? 
Ja pozwolę sobie zrobić jedno - ponieważ cała wzdragam się przed posłaniem czegoś, co mnie nie zadowala w pełni w szeroki świat, pozostawiam decyzję  osobie, która przygarnie laleczkę, którą głowę ma ona posiadać. Tą, widoczną powyżej, czy pozostać w formie pierwotnej. Ciężar decyzji przerzucony.
Jak widać na poniższym obrazku - ciągle jeszcze w całości.  
 

 Proponuję chęć przygarnięcia umieścić w komentarzu poniżej, za tydzień sierotka wylosuje, jeśli będą chętni. Żadnych warunków, polubień, czy  konieczności umieszczania linków (przepraszam, może być problem z wysyłką za granicę). Oczywiście, jeśli znajdzie się ktoś nowy z komentujących i ma ochotę na Jane,  serdecznie zapraszam - proszę się wpisywać. Zastrzegam sobie jednak prawo powiększenia szans dwukrotnie dla osób, które polubiły Jane za pierwszym razem.

 I tak już nie przynudzając, powstały ostatnio na szybko trzy pokrowce na poduszki. Haft wstążeczkowy.
Czwarta, w innej kolorystyce się właśnie kończy.
Na facebooku powstały grupy miłośniczek haftu wstążeczkowego. Jedną, Bożenki Wdaniec (pięknie uczy wyszywać tulipanki i robić węzełki) już zlokalizowałam i polecam.  
Niestety, jestem antytalenciem facebookowy, strasznie to dla mnie zagmatwane, podobnie jak google+ . Może kiedyś zdobędę się by odbyć solidne przeszkolenie. Na razie idę szyć :)
 

50 komentarzy:

  1. Kochana, lalka Jane uratowana. Z całą pewnością wiele osób zgłosi chęć przygarnięcia jej pod swój dach, byłam w gronie komitetu obrony, więc i teraz też się nie wycofuję, tylko oferuję swój akces na cudną laleczkę, skoro Ty jej nie chcesz. Obiecuję solennie zostawić ją wyłącznie dla siebie, nikomu nie oddam, no może pozwolę wnusi pobawić się nią, jak przyjedzie kiedyś w odwiedziny z dalekiego świata.
    Możesz mnie uwzględnić na liście chętnych do jej przygarnięcia. Dziękuję i pozdrawiam cieplutko, choć za oknem szaro, buro i ponuro. )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za chęć przygarnięcia :)

      Usuń
  2. Ja również jestem chętna! W mojej pracowni są już cuda i cudeńka ale takiej lali nie ma. Cieszę się, że jej nie zdekapitowałaś. Chociaż muszę przyznać, że dopiero teraz widzę o co chodziło. Nowa twarzyczka jest jednak ładniejsza. Jeśli los się do mnie uśmiechnie to poproszę z nową głową (rety, jak to brzmi!).
    Podusie są świetne, radosne i śliczne. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że zawsze może być troszkę lepiej ?

      Usuń
  3. Z chęcią przygarnę Jene w pierwszej wersji właśnie taka mi się spodobała. więc jeśli szczęście się do mnie uśmiechnie to ja poproszę Jene przed liftingiem i bez żadnych poprawek:) Pokrowce na podusie są śliczne podziwiam Twoją cierpliwość do wyszywanie tymi wstążeczkami:) pozdrawiam cieplutko i miłego weekendu Ci życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Madziu, optowałam za pierwszą wersją, ale cóż zrobić.... druga główka podoba mi się bardziej :-)
    Niemniej jednak, gdyby poszczęściło mi się w przygarnięciu Jane, to chętnie sią nią zaopiekuję w wersji pierwszej. Pamiętasz co kolega mi powiedział? Jane, to taka ja, coś w sobie ma , choć pięknością nie jest :-)
    Kiedy powstały grupy na FB pomyślałam o Twoim pięknym hafcie, śliczne robisz poduchy! Robię przymiarki do wspólnej nauki, na razie największy problem mam z wyborem właściwego podkładu do haftowania.
    Serdecznie pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale Magda chyba robi to wstążeczkowe wyszywanie jakąś inną techniką bo podkład to bardzo ściśle tkana tkanina, też chętnie bym podejrzała tajniki :-)

      Usuń
    2. Na tych poduszkach jest surówka bawełniana - dlatego muszę mieć igłę do skóry (ostra, z spłaszczonym końcem) - nie jest to najłatwiejsze, odciski na palcach gwarantowane.
      Reszta tak samo jak u Bożenki - różyczki jak w lekcji 4, listki tak samo, jak ona pokazywała (tak samo robi się płatki tulipanów). Może następnym razem zrobię zdjęcia - różnica w zasadzie polega na użytej igle.

      Usuń
  5. o kurczaczki!
    toz to normalnie powtórka z Krzyżaków
    "nałęczką go nakryła... mójci on!...mójci!"

    a potem ten znamienny tekst " pogański kraj i pogańskie obyczaje...! "

    ale skoro to ma uratować czyjeś ( nawet lalczane) życie.... to też wezme udział w tej manifestacji "pro life" :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie brałam udziału w pierwszej odsłonie Jane (ale, że co, że chciałaś jej głowę ściąć??), ale chętnie będę obserwować jej dalsze losy. Szczerze mówiąc, druga wersja bardziej mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ściąć w celu polepszenia wyglądu :)

      Usuń
  7. No masz, i jak jest do wyboru więcej niż jedno, to zawsze ciężko :) Może to teraz źle i brzydko zabrzmi, ale druga główka rzeczywiście ładniejsza :) Oczywiście ja też chętnie bym lalunię przygarnęła, może szczęście mi dopisze :)
    A Twoje hafty na poduszce są cudowne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie brzmi brzydko -jest ładniejsza :)

      Usuń
  8. Co ja patrzę? Chciałaś pozbawić lalkę głowy ahaha nieźle. Cóż powiem szczerze że mogę przyjąć nawet samą głowę- jak byłam mała to ukręcałam barbie łeb znaczy zdejmowałam jej haha i spałam z samą głową założoną na palec, taki był ze mnie zwyrodnialec mały haha. Pierwszego posta nie widziałam ale serio mogę biedaczkę adoptować ;) miłego weekendu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, Natalio, zawsze mam nadwyżkę główek i innych części lalek ...:)

      Usuń
  9. No nie mogę dwugłowa Jane ;) a hafty są niesamowite

    OdpowiedzUsuń
  10. Madziu zacznę od haftu jest obłędnie piękny,takie bordowe różyczki są śliczne .Też się z w tym hafcie zakochałam i już pierwsza próba za mną ,choć jeszcze taka nieudolna ,bez projektu ,robiona na żywioł i to w chorobie.
    Coś mi się zdaje,że na nauki się do Ciebie zgłoszę ,bo haftujesz ślicznie .
    Co do Twoich cudnych lalek każda jest wyjątkowa ,jestem w nich wszystkich zakochana po uszy.
    Mówisz wymiana głowy Jane ?Ja Ci na to nie pozwalam,przecież nie jesteś katem tylko bardzo wrażliwą i dobrą istotką .
    Czy bym chciała taką lalę ?
    Kochana w domu nie mam żadnej szytej ,a córka z wszelakich lal już dawno wyrosła więc sama rozumiesz,straszna posucha lalkowa.
    Miłego weekendu Madziu i buziaków moc ode mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam tą "nieudolną" próbę - świetna jest. Wrażliwa..., nie bardzo :) Jak taka będzie decyzja, z przyjemnością głowę zmienię.

      Usuń
  11. Przeurocze hafty,piękne kolory,bajeczne podusie ♥ lalę oczywiście chętnie przygarnę w starej wersji,chociaż ta druga jest ładniejsza,jednak tamta tak dzielnie walczyła o swój byt kradnąc nasze serca,że inaczej nie można postąpić :)
    Pozdrawiam cieplutko ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można, można...czegóż to się nie robi dla urody :)

      Usuń
  12. No to teraz jak ten osiołek, któremu w żłoby dano się czuję, bo obie główki mi się podobają. A skoro jest Jane, to może i Mary do kompletu powstanie i problem bezpańskiej główki zostanie rozwiazany?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, jeśli Jane nie doczeka się nowej główki, to nowa główka doczeka się nowego ciałka :)

      Usuń
  13. Droga Madziu jeśli naprawdę nie chcesz Jean to jako wieloletnia wielbicielka wspaniałej pisarki Jean Austin , która nawet w naszych czasach uznawana jest za klasyka gatunku bardzo chętnie zaadoptuję laleczkę Jean i to z tą pierwszą główką bo ta pyzata piegata buźka wywołuje na mojej twarzy uśmiech nawet w smutny dzień .A jeśli mogę coś zaproponować tą drugą główkę użyj do stworzenia innej laleczki fantazji Ci przecież nie brakuje.Tylko żebyś nie myślała Madziu ,że druga główka nie jest ładna jest wręcz odwrotnie ,ale jej należy się własne ciałko i piękna suknia jak dla pewnej bardzo romantycznej bohaterki z książki Jean Austin "Rozważna i romantyczna" -pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy, jaka będzie decyzja osoby, która otrzyma Jane. Ale na pewno się główka nie zmarnuje.

      Usuń
  14. Oczywiście również się zgłaszam jako chętna do adopcji dwugłowej Jane :P. Skoro broniłam jej z pierwszą głową, to właśnie taką przyjęłabym ją do siebie, coby żadnych przeszczepów nie robić :D. Co do haftu zaś, przepiękny jest!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jednym ze skojarzeń w poprzednim wpisie było - że ta dotychczasowa wersja Jane to dojrzała Pani, i teraz w zestawieniu z nową, młodziutką główką z zadartym noskiem - widać to bardzo wyraźnie. One są jak Matka i Córka - widać podobieństwo, ale widać też różnicę wieku. Niesamowite, urocze.....
    Piszę się na laleczkę w dorosłej wersji... i tak sobie myślę, że cudnie byłoby zobaczyć je razem - matkę i córkę - w całości, na jednym zdjęciu. Może jakąś bajkę do nich wymyślisz? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da rady zestawić razem - jeśli Jane zostanie głowa, to wyjedzie, nie czekając aż powstanie córcia :)
      Bajkę... najpierw trzeba skończyć Karolkę :)

      Usuń
  16. Cieszę się, że Jane nie spadnie włos z głowy, nie wspominając o samej głowie:))) Patrząc na dwie główki Jane mam wrażenie, że pierwsza to taka Jane z rosyjskiej bajki, a druga to już bardziej romantyczna Jane z Anglii pocz.XIX w.
    Twoimi haftowanymi cudeńkami jestem po prostu zauroczona - obydwa zestawy są przepiekne. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może jednak spadnie ;) Dziękuję.

      Usuń
  17. Dwugłowa Jane -tak można by ją nazwać :D powiem tak zarówno pierwsza głowa jak i druga bardzo mi się podoba. Tak jak pisałam wcześniej pierwsza wersja to Jane bardziej surowa, stonowana i chyba dojrzalsza, druga wersja to młodsza, jak napisałaś po liftingu kobitka. Chętnie mogę zaadoptować Jane z jej pierwszą osobowością - ma swój urok i to coś w sobie i jak dla mnie jest pełna piękna. Od razu zaznaczam, że dziewczynie krzywda by się u mnie nie działa, zapewniłabym jej wszelkie wygody i traktowała jak prawdziwą córkę :) Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. E tam, jaka Jane... to są dwie czarownice. Z tym że tak posiadająca resztę ciała to czarownicza matrona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może masz rację - coś wiedźmowatego jest w tych oczach, skoro zaczarowały tyle osób ;)

      Usuń
  19. Nie śmiem stanąć w kolejce po Jane,bo nie mieszkam w Polsce i nie wypowiadałam się wczesniej,ale muszę powiedzieć,że chętnych pewnie nie braknie do jej przytulenia;)
    Ja zachwyciłam się poduszkami.Jestem w trakcie haftowania,ale takich nigdy nie zrobię;((
    No bosko zrobiłaś te ,,rameczki'' czy jak się to nazywa;))REWELACJA!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilonko, a może jakiś zaprzyjaźniony adres w Polsce, gdzie mogłaby na Ciebie poczekać ?
      Dziękuję za miłe słowa o poduszkach - zrobisz, nawet ładniejsze. Jestem tego pewna :)

      Usuń
  20. Madziu dawno mnie tu nie było , jakoś gdzies mi sie zubił Twój blog. Nadrabiam więc zaległości. Dziekuje raz jeszcze za wzorki do I komunii.
    Co do laleczki sie nie wypowiadam bo to nie moje klimaty :-( Natomiast co do poduszek i haftu wstązeczkowego to uważm że są genialne , przepiekne te różyczki wyszyłaś. Bożenka opublikowała również swoej lekcje u siebie na blogu , linki znajdziesz w momi osotnim poście. Też nie lubie FB tam się trudno odnależć.
    Pozdrawiam i miłego dnia życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzę po linki - mam problem z ogarnięciem tego zalewu postów na fb. Widziałam, że już pokazała jak robić różyczki :)

      Usuń
  21. Przeczytałam całą historię Jane, wciągnęło mnie:) Ja też mam zawsze opory żeby wyrzucić pracę w moim mniemaniu nieudaną i zazwyczaj się z tym ociągam. Ostatnio spotkała mnie przyjemność dość zaskakująca, mój "m" przyniósł mi do domu wszystkie koszyki, które ja mu odniosłam do kotłowni do spalenia i ze zdziwieniem zapytał czy ja to chciałam wyrzucić, a ja myślałam, że on w ogóle nie zwraca uwagi na tą moją dłubaninę:)
    A wracając do Jane, to ja oczywiście chętnie przygarnę, nieważne jaką, bo ta "nieudana" ma po prostu twarz bardziej doświadczoną, jak ja:) Poduszki z haftem są prześliczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie, że docenił, bardzo pozytywne wsparcie :) Pozdrawiam

      Usuń
  22. Długo mnie nie było u ciebie jak u inntch również - śliczna ta twoja Jane - i jak mohgę skromnie tu u ciebie się zabawić - to chętnie przygarnę taką Jane - jest cudowna - haft ukochany wstążeczkowy , to mnie znasz że do do Berlina bym za nim pobiegłą - śliczne prace - serdeczości ślę Marii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, pięknie Ci ten haft wychodzi :)

      Usuń
  23. Dotąd nie znałam historii Jane, pomimo to cieszę się, że ją oszczędzisz i komuś podarujesz.
    Mnie oczarowały Twoje haftowane poszewki - są piękne, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie wiadomo, czy oszczędzę :) Pozdrawiam

      Usuń
  24. Nowa główka ma fajny zadziorny nosek :) Ale nadal jestem zdania, że tej poprzedniej niczego nie brakuje. Nie ustawiam się w kolejce, bo na pewno znajdą się bardziej potrzebujący chętni :)
    A hafty podziwiam, jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  25. O jakie piękne poduszki! Zazdroszczę umiejętności haftu wstążkowego! Kiedyś też się nauczę :) A lala jak zwykle zadziwia! I dobrze że jej nie zniszczyłaś.

    OdpowiedzUsuń