Błogosławionych Świąt.




Po pierwsze - życzenia.
Niech te Święta, Święta nadziei, radości i światła przyniosą Wam przez ręce Zmartwychwstałego pokój i wytchnienie, radość wielką i to, czego potrzebujecie.

Po drugie - podziękowania dla Joasi  (na jej blogu dużo piękniejszych zdjęć) , która doceniła moje hafty wstążeczkowe na torebce oraz  pasku i nagrodziła mnie tak cudowną powłoczką.  Nigdy tak nie naszywałam aplikacji, i muszę przyznać, że efekt mnie zaskoczył.  Podoba mi się też odważne łączenie kolorów i motywów.   Ta szarość daje świetne tło kogutowi, pięknie go uwypukla.  Całość wygląda na żywo jeszcze lepiej, niż na zdjęciu.




Tu mam jeszcze świąteczną kartkę od Asi. Doczytałam, że to jej kartkowe początki. Kartka jest prześliczna, bardzo ładnie skomponowana, a nie wiem, czy dobrze widać - jajeczka są wypukłe.  Jeszcze raz serdecznie dziękuję. Słodkości z powodów oczywistych na zdjęcie się nie załapały...


Po trzecie - jestem chora. Po raz pierwszy od kilku, a może nawet więcej lat złapało mnie potworne przeziębienie.  Ja nawet nie wiedziałam, że tak można chorować. Cztery dni zupełnie wycięte z życiorysu. 
I wszystko, co miałam zaplanowane, poukładane się rozsypało. Skończyliśmy remont łazienki (fachowca to powinnam na wszystkich jarmarkach wychwalać, taki dobry nam się trafił) i wiadomo, że mieszkanie nadaje się do generalnego sprzątania. A tu nic. 
  Teraz, kiedy już jako tako  mogę myśleć, tak mi przyszło do głowy, że było mi to chyba bardzo potrzebne. Świat się nie zawalił, mimo ze nie byłam na wykładach, zaliczenia jakoś gdzieś tam pójdą, sprzątanie poczeka, a jeśli kupimy gotową babkę, nikt się nie obrazi. 
Tak mi się wydaje, że mamy jakąś tendencję do brania sobie za dużo na głowę i czasami potrzeba mocnego hamulca, który nas wyprostuje. Dobrze, jeśli jest to tylko przeziębienie.  Nawet najgorsze.



A z wszelkiej twórczości najmniej są wymagające takie malutkie hafty. No to sobie w przypływie lepszego samopoczucia takie dziubię. Krzyżyki są śliczne, ale trochę się pouczę cieniowanego. Też efektowny, a mniej głowa boli, bo nie trzeba patrzeć na wzór :)


Dobrych Świąt, dobrej, spacerowej pogody i słońca Wam życzę. Bo ja z kicią...



8 komentarzy:

Ewa Jurewicz pisze...

Myślę Madziu, że to zwyczajne zmęczenie materiału :) Człowiek nie maszyna, nie powinien być ciągle na obrotach. A co do babki - ja w tym roku też kupiłam, po prostu nie zdążyłam ze wszystkim. Co najważniejsze - jest pyszna i wcale nie mam wyrzutów sumienia.
Dziękuję Ci za piękne życzenia. Życzę Ci zdrowych i spokojnych Świąt!

Renata Walczak pisze...

Radosnego Alleluja:)
Madziu nie da się ogarnąć wszystkiego, albo się da i w święta jesteś tak zmęczona że nie masz sił się cieszyć, więc się nie przejmuj, że coś tam nie dopieszczone
Trzymaj się cieplutko

nawanna pisze...

Masz rację Madziu, wydaje nam się że musimy zrobić wszystko, że jesteśmy niezastąpione, a jeśli organizm powie STOP świat się nie zawali.
Koguta już podziwiałam u Asi. Świetny!
Życzę pogodnych i radosnych świąt.

Annette ;-) pisze...

Czasem trzeba zwolnić. Jeśli rozsądek do nas nie przemówi, to organizm w inny sposób upomni się o swoje, więc niech te Święta przyniosą Ci zdrowie, spokój i wytchnienie od codziennej gonitwy :-)

Anetta (Jamiolowo) pisze...

Piękne prace:) Dobrze, że remont się skończył. Zdrowych i radosnych Świąt w rodzinnym gronie:)

Sowiarnia pisze...

Przede wszystkim życzę dużo zdrowia, a także radosnego świętowania, wiosennego nastroju, odpoczynku i chwili wytchnienia.
PS: Świetny ten kogut i piękne hafty :) A kicia na pewno wyczuwa chorobę i będzie na swój sposób pomagać - okład z kota zawsze się sprawdza :)

Margotka pisze...

Spokojnych Świąt!!!

Asa_6niebo pisze...

Cieszę się, że podusia Ci się podoba :) Dziekuję za karteczkę, bardzo miła niespodzianka :)