Ozdóbka na włosy - za mało. No to może paseczek... Taki kontuszowy...
Też źle. Marynia poszła w odstawkę, a ja szukałam. I w końcu znalazłam. Śliczna włóczka, w odcieniu starego złota, intensywna w kolorze.
Zdecydowanie lepiej. Przynajmniej dla mnie.
Wiecznie zabieganą, intensywnie pracującą i tolerującą męża - lekkoducha. Pewnie pasowałyby jej praktyczne buciki, wygodna sukienka i ciepłe okrycie, złoty pas już pewnie nie... Ale jeśli ktoś tak woli...
Rzadko udaje mi się zaplanować lalkę. Niby wykroje te same, ale jak się oczy namaluje, włosy przyszyje, to dopiero charakterek się pojawia. I z leśnego elfa, jaki był w planach, wychodzi stateczna przedstawicielka klasy ziemiańskiej. Cóż, i tak bywa :)
Brązy lubię. Kiedyś lubiłam bardziej, teraz mniej. Ale najbardziej lubię dęby.
Sadzanie lalek na gruzowisku nie jest dobrym pomysłem. Rajstopy jej podarłam...








