Przejdź do głównej zawartości

Z dzieciakami.

W którymś z pytań wyróżnienia LBA padło pytanie, czy lubimy się dzielić swoimi umiejętnościami.
Lubię. Bo uważam, że dzieciaki mamy naprawdę zdolne, tylko trzeba je oderwać od ekranów.
Ostatnio miałam ku temu dwie okazje,  a szykują się już kolejne.

Z okazji Dnia Nauczyciela z stałą, męską ekipą podstawówką usiedliśmy do szycia kwiatków. W zeszłym roku tworzyliśmy je z bibuły, w tym roku chłopaki zajęły się wycinaniem,  fastrygowaniem, wypychaniem i klejeniem.

 Przeszycia przygotowałam wcześniej na maszynie,  a i tak musieli się nieźle postarać.

 Przyklejanie koralików i listków klejem na gorąco było najfajniejsze. Nie doliczyliśmy się, ile kwiatków otrzymała wychowawczyni, ale było ich naprawdę sporo.
Nie są idealne. Dla mnie bezcenną wartością jest to, że te dzieciaki usiadły i poświęciły kilka godzin słonecznej soboty, żeby przygotować kwiaty dla swoich pań i pana.

Natomiast na festynie jesiennym robiliśmy aniołki z masy solnej. Festyn był w gimnazjum, więc z przyczyn oczywistych do stołu siadło niewiele młodzieży, ale za to ich młodsze rodzeństwo miało całkiem fajną zabawę.
 Bałagan nie przerażał, rekordzistki ( i rekordzista :) ) tworzyły po kilka aniołków.


Jak widać - kolory wybitnie jesienne :)
Kacper - dziękuje za zdjęcia.

Zawsze mam wątpliwości przy pokazywaniu prac niedokończonych, ale co tam - uczę się. Haft bulionowy  jest naprawdę bardzo wdzięczny i łatwy.
Do haftu matematycznego usiadłam z myślą o kolejnym festynie. w końcu nie jest tak brudzący, jak masa solna, to może gimnazjalistki się skuszą  ;).
No i lalki też się szyją, ale o tym później.
Serdecznie pozdrawiam, życzę Wam i sobie jeszcze trochę jesiennego  ciepełka.

Komentarze

Danuta Kielar pisze…
Przez zabawę do umysłów dzieciaków, zwłaszcza tych płci męskiej. Z kwiatkami poradzili sobie panowie świetnie, a pozostałe zajęcia z maluchami, też obiecujące. Wystarczy dzieciaki tylko pokierować i efekty są widoczne, oby na dłużej ten zapał im pozostał.
Widzisz Madziu, że z tym bulionowym haftem nie jest tak strasznie, już znajduje u Ciebie zastosowanie, powstaje coś fajnego. Matematyczny również wygląda na łatwy i szybki, tylko to dziurkowanie przeraża.
Czekamy na laleczki i historyjki.
Pozdrawiam.)
Anetta pisze…
Kwiatki urocze i samodzielnie zrobione - to najważniejsze:) Hafty w Twoim wykonaniu wyglądają ślicznie. Pozdrawiam:)
nawanna pisze…
Wspaniała inicjatywa, cudowne prace!!! Takie kwiaty są bezcennym prezentem! Mam nadzieję że haft matematyczny trafi na podatny grunt, chociaz anioły z masy solnej też powinny sprawić gimnazjalistom wiele frajdy.
Pozdrawiam cieplutko:)
Czarna dama pisze…
Ale super to wszystko, kwiatki są ekstra, zresztą aniołki z masy też, a haft prezentuje się bardzo obiecująco, fajny jest.
No i świetnie że dzieci zaczynają tworzyć, będzie nas więcej rękodzielników :)
Anna Iwańska pisze…
W naszych dzieciach i młodzieży kryją się pokłady zdolności. Wystarczy ich tylko zachęcić. A gdyby jeszcze ta młodzież sią tak nie naśmiewała z kolegów to miałabyś dużą frekwencję. Cudne pracy stworzyli.A Twój haft bulionowy i matematyczny wygląda bardzo zachęcająco :-)
Pozdrawiam
LandOfLaces pisze…
Napisałaś u mnie, że "nie ogarniasz internetowych grup i zjawisk";-) Co nie przeszkadza Twojemu cudnemu blogowi istnieć na Bloglovin ;-) Oto on:
https://www.bloglovin.com/blogs/allienor-12743759
Ktoś cię tam dodał, żeby móc wygodnie obserwować twojego bloga. Po to właśnie jest bloglovin. U góry po prawej jest takie malutkie "This is your blog?" i niebieskie "claim it" - i to właśnie ogłosiłam na swoim blogu, przypisałam sobie swój blog do swojego konta na bloglovin, dzięki czemu mogę np wklejać na swoim blogu baner, ułatwiający innym obserwowanie nowych postów.
Sowiarnia pisze…
Naprawdę świetna inicjatywa i cudne prace wyszły, na pewno będą wspaniałą pamiątką :)
Twoje hafty jak zawsze piękne, bardzo podoba mi się ten matematyczny z białą nitką, nieczęsto takie widuję :)
Al lienor pisze…
Bardzo chciałabym, żeby coś im z tego wspólnego tworzenia zostało :)
Jeszcze nie wiem, do czego wykorzystam te żółte kwiatki, ciągle myślę.
Dziurkowanie też mi się niezbyt podob - najmniej przyjemna czynność w tym hafcie.
Al lienor pisze…
Mam nadzieję, że niedociągnięcia w kwiatkach zostaną przebaczone :)
Danka Witkowska pisze…
Kochana powiem krótko dobra robota i zdolne nasze dzieciaki ,tylko trzeba ich odpowiednio zmotywować ,reszta poleci z górki.
Hafciki są super i ja chyba też bym należała do tych co to dziurkować nie lubią .Ale cóż się nie robi dla pięknych efektów?
Buźka :)
Kijankowo pisze…
Piękne kwiaty, śliczne aniołki.
Cuda stworzyły dzieciaki :)
Jak dla mnie idealne, bo z sercem.
Pozdrawiam
Al lienor pisze…
Dokładnie tak :)
Al lienor pisze…
Problemem dla gimnazjalistek przy masie solnej była konieczność pobrudzenia sobie rąk ;)
Al lienor pisze…
Staram się mobilizować to młode pokolenie ;)
Al lienor pisze…
Dokładnie tak Aniu, dotknęłaś sedna - głupio ulepić aniołka, jak się koledzy gapią...
Al lienor pisze…
Nie wiedziałam - czyli jednak będę musiała ten problem rozgryźć :) Dziękuję, że mi pokazałaś.
Al lienor pisze…
Najważniejsze, że się dobrze bawili. Tej nitki mam w nadmiarze, więc używam jej do nauki :)
Al lienor pisze…
Wszystkie dzieci są zdolne, tylko moje jakoś tak leniwe ;) Dziurkowanie już ogarnełam.
Al lienor pisze…
Mam nadzieję, że nauczyciele to serce dostrzegli.
Ewa Jurewicz pisze…
Myślę, że dzieciaki są zdolne, potrzebują tylko odpowiedniej inspiracji. Kapitalny pomysł z tymi kwiatami a i zabawa była pewnie świetna. Dziwię się jednak, że nie do końca udał się pomysł z masą solną. Dobrze że młodsze dzieci nie bały się "pobrudzić rąk", aniołki są urocze. Na haftach się nie znam ale podziwiam.
Cieplutko pozdrawiam.
Ola pisze…
Miło patrzeć jak dzieciaki pracują... w nich nadzieja, że rękodzieło nie zginie....
Pozdrawiam ciepło!
LandOfLaces pisze…
Spokojnie, tu nie ma "muszę"... jak widać - u mnie długo obeszło się bez ingerencji... ale chyba warto dać ludziom taką możliwość obserwowania swojego bloga.
Annette ;-) pisze…
Oczywiście, że lubię się dzielić swoimi umiejętnościami, zwłaszcza z dziećmi, choć nauczycielka ze mnie żadna. Z Siostrzeńcem-Gimnazjalistą kiepsko mi wyszło, ale siedmioletnia Siostrzenica już haftowała ze mną matematycznie i dekupażowała, zrobiłyśmy też bransoletkę.

Haft bulionowy? Nie znam, ale wygląda ładnie i smakowicie się nazywa. Nawet nie wiedziałam, że taka utalentowana jesteś.
Renata Walczak pisze…
Ale cudowne prace!!
takie chwile są najcenniejsze i zawsze sie je miło wspomina, przynajmniej u mnie tak jest:)
z niecierpliwością czekam na kolejne Twoje lale
Pozdrawiam cieplutko:)
pART of ME pisze…
Świetne prace dzieci, myślę ze miały masę frajdy!!!
:) no rewelka, te kwiatuszki! Pozdrawiam małych artystów
Dorota ma Kota pisze…
no tak, gdzieżby gimnazjaliski sie babrały takich tam.... ;-D
ale spod łapek mniejszych wyszły cuda, jestem pod wrazeniem