Przejdź do głównej zawartości

Kolejna Księżniczka - Południowolandzka.

   Ostatnio zostałam przywołana do porządku przez Danusię - jak to, lalka jest, bajki nie ma. Dorota  co ma kota chce bajki bardziej demokratycznej, niekoniecznie o księżniczkach  (nie, kochana, nie będzie "Rolnik szuka żony").  Żony szuka nadal Król Jan i trzeba mu ją zapewnić. Rolnicy niech szukają sobie sami ;-).

No to wracamy do świetnej bajki pani Elenanor Fajreon ,  dla tych, którzy nie są w temacie - było już o bohaterach opowieści tu:
Sylwka 

                    Nazajutrz Król wyruszył do Południowej Landii i od początku podróż zapowiadała się tak pięknie, że Król był dobrej myśli i zadowolony. Niebo było błękitne, dzień bezwietrzny i pogodny. Ale w miarę jak Król oddalał się od Pedanterii, niebo błękitniało coraz bardziej, powietrze było coraz bardziej nieruchome, a pogoda - coraz bardziej słoneczna, tak że gdy przybył na miejsce, opuściły go dobre myśli, a ogarnęło znużenie. Nad całą krainą unosił się ciężki zapach róż, a słońce paliło tak okrutnie, że blask rozjarzonego nieba raził oczy, a żar bijący ze spieczonej ziemi  topił podkowy na końskich kopytach. Koń posuwał się naprzód z wysiłkiem, pot spływał po jego lśniących bokach, pot spływał z czoła i policzków jego pana.
 
 

            Chociaż - jak poprzednio - Król uprzedził o swoim przybyciu, nikt - jak poprzednio - nie wyszedł na jego spotkanie.
            Stolica Południowej Landii była cicha, jakby pogrążona we śnie, w oknach wszystkich domów okiennice były zamknięte, a na ulicach nie było nikogo. Ale nie trzeba było pytać o drogę do pałacu, bo świecił,  jak słońce, na mile dookoła. Zbudowano go ze szczerego złota, złote były jego kopuły, złote jego wysokie wieże.
            Koń królewski ostatkiem sił dotarł do bram pałacowych i wyczerpany upadł na bruk. Król ledwo zdołał chwiejnie zsunąć  się  z siodła i zameldować u odźwiernego, rosłego grubasa.  




Odźwierny ziewnął i stał nieporuszony, więc Król Jan sam musiał znaleźć drogę do Tronowej Sali. Tu na wspaniałym złotym łożu spoczywał Król Południowej Landii, a u jego stóp, na górze złotych poduszek, leżała Księżniczka. Wokoło sali, na pozłocistych tapczanach, na wysoko ułożonych poduszkach, rozłożyli się królewscy dworacy. Wszyscy byli odziani w złote szaty i Królowi Janowi niełatwo było odróżnić w tych stosach pulchności  człowieka od poduszki. Nie można było się tylko omylić co do Króla i jego pięknej córki, bo istotnie była piękna - przyznał Król Jan, ale bardzo, bardzo tłusta. Jej ojciec był jeszcze  tłustszy i  sennym, sytym uśmiechem przywitał Króla Jana, nie zdobył się jednak na nic więcej.





- Przybyłem tu, aby starać się o rękę córki Waszej Królewskiej Mości - wybąkał Król Jan.
            Uśmiech królewski stał się jeszcze bardziej syty i jeszcze bardziej senny, jakby Król chciał powiedzieć: "Doskonale. Nie przeszkadzam".





Wszyscy dworacy zdawali się czekać na jakieś wystąpienie Króla Jana i najwyższy był już czas przystąpić do rzeczy. Ale Królowi Janowi brakowało słów i zapału, więc ostatecznie postanowił posłużyć się swoim zagubionym wierszem, oczywiście, o ile go sobie przypomnieć zdoła. Był bowiem pewien, że ten wiersz poruszy serce Księżniczki. Chociaż szumiało mu w głowie, wydawało mu się, że go dobrze pamięta, i zgiąwszy przed senną damą oba kolana, wyszeptał:


  

Wiem tylko, żeś tłuścioszka -
stopić się możesz przy piecu,
mogłabyś schudnąć troszkę,
mogłabyś schudnąć nieco.
Odwagę przy tobie gubię,
chce mi się ziewać i smucić...
Nie chcę ni kochać, ni lubić,
więc sądzę, że mnie odrzucisz.


 



Na to Księżniczka ziewnęła mu prosto w twarz i - to było wszystko.
Wobec tego Król Jan podniósł się z klęczek, wyszedł z pałacu, postawił swego konia na cztery nogi, wskoczył na grzbiet i zawrócił do Pedanterii. "To chyba nie był ten wiersz" - zastanawiał się raz i drugi po drodze.
Ministrowie oczekiwali go niecierpliwie.
- Czy wszystko zostało uzgodnione ? - zapytali.
- Najzupełniej - powiedział Król Jan.
Ministrowie rozpromienili się.
- A kiedy Księżniczka Południowolandzka zostanie Królową ? - zapytali Ministrowie.
- Nigdy - powiedział Król Jan, poszedł do swojego pokoju, zawołał Sylwkę i kazał  jej przynieść mrożoną oranżadę.

 


Sylwka umiała znakomicie przygotowywać oranżadę i wkrótce już zjawiła się z wysoką szklanką, w której tkwiła słomka, a po powierzchni napoju kręcił się kawałek lodu, lśniąc pomarańczowo.
Gdy Król ciągnął oranżadę przez słomkę, Sylwka zapytała:
- Jakże się powiodło z Księżniczką Południowolandzką ?
- Wcale - powiedział Król.
- Nie chwyciło, co ?
- Zapominasz się Sylwko !
- W porządku. Czy dziś będzie jeszcze coś do roboty ?
- Tak: jutro jadę do Wschodnich Błot.
- Przydadzą się Królowi kalosze  i płaszcz nieprzemakalny - powiedziała Sylwka. Podniosła królewską walizkę i zabierała się do wyjścia.
- Poczekaj chwilkę - powiedział Król.
Więc Sylwka czekała, a Król zapytał:
- Gdzie podziewa się wszystko z mojego kosza na papiery ?
- Idzie do śmietnika.
- A czy opróżniono śmietnik w tym tygodniu ?
- W tym tygodniu musiałam dodatkowo wzywać śmieciarzy - powiedziała Sylwka. - Śmietnik był przepełniony.





Ta odpowiedź tak wzburzyła Króla i gdy wieczorem Sylwka oznajmiła mu, że w łazience wszystko przygotowane i że może już iść pod rozkosznie zimny prysznic, Król odwrócił się do niej tyłem i bębniąc palcami po szybie, mruczał pod nosem jakąś melodyjkę, póki Sylwka nie wyszła.


 Oczywiście, widać, że strój wybrany nieprzypadkowo - po raz kolejny chcę zgłosić Księżniczkę na cykliczne kolorki  Danusi . Jeszcze banerek dla porządku 


 i przepraszam, bo wiem, Danusiu, że chcesz mieć pierwsze zdjęcie z tematem wyzwania - ale zepsułoby to historię. Mam nadzieję, że wybaczysz i weźmiesz ostatnie zdjęcie.
Buraczki lubię, najlepiej jako dodatek do pyz (tak po poznańsku), a najbardziej jako botwinkę. Kolor też, bo jest taki intensywny. I bardzo się ucieszyłam, że znalazłam taki materiał na sukienkę - jest cieniowany, jak prawdziwy buraczek. 


Z sukienką miałam dylemat, wersja z obfitą błękitno-buraczkową halką powstała później, bo lalka wydawała się zbyt chuda.

 

Pierwotnie scena oświadczyn miała wyglądać tak:

 ale stwierdziłam, że nie dość, że Księżniczka wykazuje zbyt duże zainteresowanie, to w dodatku jakoś tak frywolnie wygląda.




Jeśli komuś ta twarzyczka wydała się znajoma - to całkiem słusznie. Dawno, dawno temu miała zastąpić niezbyt urodziwą twarz Jane. Teraz doczekała się własnego ciałka.



Komentarze

Ranya pisze…
Niedawno obejrzałam film "Magia w blasku księżyca" Woody'ego Allena. Wierszyk Króla Jana przywołał mi scenę oświadczyn z tego filmu :-)
Też tęskniłam za kolejną częścią opowieści i się nie rozczarowałam! Jak zwykle pięknie. Twoje lalki są takie cudowne i ślicznie ubrane. Mogłabym przygarnąć nawet taką tłuściutką królewnę :-). Swoją drogą, jak fantastycznie pasują włosy do sukienki!
Ola pisze…
Piękna.... i lakla i bajka... Pozdrawiam ciepło
Anna Iwańska pisze…
No cudnie jest i bajka i kiecka i sama laleczka. Pięknie wyszły buraczki. Twoje lalki zachwycają mnie od dawna o bajeczkach nie wspomnę :)
Pozdrawiam serdecznie
Sowiarnia pisze…
Czekałam z niecierpliwością na kolejną część - i się doczekałam :) Jak zawsze wielka przyjemność czytania i oglądania :)
Kamila J. pisze…
Piękna laleczka w pięknej sukience :D No i oczywiście wspaniała bajeczka.
Pozdrawiam
Klimju pisze…
Nieustająco podziwiam i laleczkę i bajkę. Ślicznie u Ciebie. Pozdrawiam serdecznie :-)
Ewa Jurewicz pisze…
Lubię to Twoje bajanie Madziu! Wspaniała opowieść i lalki jak zwykle zachwycają.
Zastanawiam się kiedy król w końcu zrozumie, że ma u boku kobietę swojego życia?
Buziaki.
Danka Witkowska pisze…
Madziu buraczana lala i opowiastka jak zawsze zasługuje na najlepsze pochwały.Kocham się w tych wszystkich Twoich królewnach ,tudzież służących,zawsze masz je pięknie wystylizowane .
Buziaki kochana :)
Emilia handmade pisze…
Lala jak zawsze zachwycająca :) Nie miałam okazji czytać poprzednich części ale już nadrabiam zaległości :) Pozdrawiam serdecznie
Pawanna pisze…
Z przyjemnością przeczytałam bajkę! Wspaniale opowiedziane oświadczyny Króla Jana:) Księżniczka w pięknej, buraczkowej sukni...Widać, że leniwa:)
Pozdrawiam serdecznie.
Wrzące Kolory pisze…
Oczekiwałam na ciąg dalszy i warto było! :) Lalka jest świetna i wcale nie wygląda grubo. :)
Bajka, laleczka i buraczkowy czego chcieć więcej. Pozdrawiam serdecznie :-)
Anetta L. pisze…
Piękna królewna i piękna bajka:) Lubię Twoje opowieści, więc czekam na ciąg dalszy. Pozdrawiam:)
Monika na hamaku pisze…
Piękna opowieść a królewna w buraczkach świetna. Pozdrawiam cieplutko:)
Kijankowo Monika pisze…
Piękna, tylko jakoś nie widać żeby była tłuściutka :)
Czekam na kolejne części opowieści :)
Pozdrawiam
Annette ;-) pisze…
Lala jak ta lala, piękna jak zawsze.
hagart Agnieszka pisze…
Wiedziała, że ona ma tylko taką sutą, tłustą sukienkę, a sama jest całkiem zgrabniutką panienką :-)
Danuta Kielar pisze…
Madziu kochana, nawet Tv wyłączyłam, żeby spokojnie tego posta poczytać. Buźka buraczkowej lali doczekała się ciałka, a moja Jane ma się bardzo dobrze ze swoją nie podmienioną i o dziwo sukieneczka na niej też buraczkowa. Uwielbiam te Twoje opowieści, ciąg dalszy musi nastąpić niedługo bo stron świata Ci zabraknie by kolejne przedstawiać.)
nawanna pisze…
Uwielbiam Twoje opowieści! Piękna buraczkowa kreacja!
Buziaczki:)
aisha pisze…
super opowiadanie i śliczna ksieżniczka:)
Alina pisze…
Wspaniałe zdolności rękodzielnicze prezentujesz i literackie również. Wspaniałą bajką nas uraczyłaś! Pozdrawiam serdecznie:))
Asa_6niebo pisze…
piękne lalunie i wspaniała opowieść
Kamila pisze…
Wiedziałam, że widziałam już tę buźkę i nie pomyliłam się :) Do twarzy jej w buraczkach. Wspaniała bajka, zarówno w warstwie tekstowej, jak i wizualnej. Fajnie byłoby zobaczyć ją w druku.
Marzena Kaim pisze…
Lala jak zawsze śliczna :) A bajka bardzo przyjemna :) Pozdrawiam
Renata Walczak pisze…
Madziu kolejna piękna bajka i kreacja :)
podziwiam nieustająco :)
Piękna bajka, piękna księżniczka i piękna jej kreacja! Super!!! Pozdrawiam:):)
ewinka Nowa pisze…
Piękna i elegancka suknia księżniczki :-))) Król Jan to jakaś sierotka z charakteru,lepiej pasuje do pokojówki ;-)))
Eliza Art pisze…
Piękne: lale i opowieść. Pozdrawiam
Anna Tomassi pisze…
Cudowne lale i opowieść...przez chwilkę byłam małą dziewczynka z rozdziawioną buzią ;)
Pozdrawiam cieplutko ♥
Piękna opowieść, a lalka buraczkowa przepiękna! :) Podoba mi się jej suknia, sama bym z chęcią taką założyła, hihi.