piątek, 19 czerwca 2015

Prace niesfotografowane.

            Na pewno też tak macie.  Praca gotowa, już spieszy  do adresata, a tu upsss... nie została uwieczniona.
Przeglądając kartę telefonu znalazłam kilka takich rzeczy, które fotografowałam na ostatnią chwilę ( czasami już zapakowane ) lub które sfotografowałam w trakcie tworzenia, by zapomnieć o nich, jak już były gotowe.
            Zdjęcia z telefonu, niedoskonałe,  z cieniami , no bo przecież   potem sfotografuję lepiej :)

 Adrian leżał w szpitalu. Zapowiadało się na trochę dłuższy pobyt, więc aby go umilić powstała poduszka z ulubionym traktorem.


Uwielbiam wyszywać te słodkie baletnice. To są panele na poduszki, obok dziewczynek jest miejsce na  imię właścicielki. 


Kartka i pudełko na Dzień Nauczyciela. 


Kwiaty dla ulubionych pań terapeutek na zakończenie terapii.  Dziecię dzielnie  wypychało wszystkie 23 tulipany.

Ten aniołek (wzór znaleziony za pomocą google.com) został podarowany  jako prezent pierwszokomunijny.
Tu w trakcie tworzenia, potem otrzymał stosowną ramkę. Wiem gdzie jest, więc może jeszcze uda mi się  go sfotografować w pełnej krasie.

 To ostatnia praca. Grafika  Wilson`a jest bardzo popularna, jako ślubna pamiątka. I mnie ten wzór bardzo się podoba, czy obdarowanym też ? Jeszcze nie wiem.  

A to mój bonus :)  Z miesiąc się nad tym kredensem biedziłam, na szczęście wcale nie był zniszczony - wymagał  przeszlifowania i  odświeżenia. Bardzo szkoda mi było niewykorzystanej  powierzchni blatu, dlatego górna część została podniesiona, a blat doczyszczony i zaolejowany. 

Też Wam umykają czasami Wasze prace ?

Bardzo Wam dziękuję za wszystkie przemiłe komentarze na temat Kingi. Ich czytanie sprawiło mi dużą radość.
Moniko- chodziło mi o to, że legenda o ucieczce przed Tatarami pojawiała się w odniesieniu do różnych świętych księżniczek. I o ile św. Jadwiga śląska, czy św. Kinga miały z nimi do czynienia, to trudno mi było zrozumieć wstawienie w taką samo opowieść jej siostry,  bł. Jolenty z Wielkopolski.
Jaglana  - Kuneguda by nie pasowała. Kunegunda może mieć tylko czarne włosy :)
Abstrahując już od lalki, a wracając do świętej księżniczki, przypomniał  mi się  wierszyk, na który trafiłam w którymś z jej żywotów.  Małolaty nie czytaja, więc cytować można.
Kinga złożyła wraz z swym mężem ślub czystości. Na początku składali go na rok, potem odnawiali. Ale oczekiwania co do spłodzenia dziedzica były wielkie, więc nawet jej spowiednik  intensywnie ją namawiał, że robią to nawet:
Raz do roku,
nawet słonie
w zbożnym celu
poczęcia dziecięcia.
Jest też jeszcze bardzo fajny opis, jak księżna wtargnęła na dwór możnowładcy-cudzołożnika, znalazła jego kochankę schowaną w piecu, z którego za nogi ją wyciągnęła. Świetne są też (u Długosza) przemówienia Kingi do małoletniego małżonka, namawiające go do złożenia ślubów czystości.

Jeszce raz dziękuję za oglądanie i dobrej pogody Wam życzę.


Prześlij komentarz